ABOUT

Showing posts with label Wilanów. Show all posts
Showing posts with label Wilanów. Show all posts

Sunday, 31 December 2017

let's rock

Hello, Hello,

I hope you had a great year and I wish you all the best in the New Year - 

let's make the 2018 rock!!!!!!


***
No need for translation ;)






Friday, 22 December 2017

happy christmas

Dear All,

I wish you Merry Christmas and a lovely New Year. I'm slowly getting better and will try to update you with some more pictures than those taken on the way to the doctor and back.

Take care and 'see' you soon ;)

MICL

Ps. Maybe we'll have some white (happy) Christmas after all, in this no-winter winter season.

***

Kochani,

Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących świąt i wspaniałego Nowego Roku! Powoli dochodzę do siebie i obiecuję dostarczyć Wam niedługo nieco ciekawsze zdjęcia od tych zrobionych podczas przemierzania drogi do i z przychodni lekarskiej.

Trzymajcie się i do zobaczenia!

MICL

Ps. Może jednak trafią nam się białe (wesołe) święta, w tym nie-zimowym sezonie.




HO HO HO !!!

Monday, 2 October 2017

october

Summer is definitely over don't you think? The sky is grey, it's raining, coffee needs to be stronger, book needs to be deeper, decisions have to be well thought out. Life seems to be much more serious and demanding. But still it does not loose it's charm. Right? Please tell me I'm right ;) Are there any other who like it when it rains? If yes-I'm not so alone anymore ;)

***
Lato się do reszty skończyło, prawda? Niebo szare, pada, kawa musi być jeszcze mocniejsza, książka cięższego kalibru, podejmowane decyzje jeszcze bardziej przemyślane. Życie staje się poważniejsze i bardziej wymagające. Ale nie traci swojego uroku, prawda? Powiedzcie, że mam rację ;) Są tam po drugiej stronie lubiący deszcz? Jeśli tak- czuję się od razu mniej samotna ;)




Tuesday, 5 September 2017

working

How are you today? Working hard? I have a cold but I try to work anyway- it goes really slowly but I think I'm gonna be ready with a new longer post soon.

In the meantime you can always visit me on Instagram.

See you!

***
Jak Wam dzisiaj? Pracujecie całą mocą? Mnie chwyciło przeziębienie ale mimo tego staram się pracować. Bardzo wolno to idzie ale mam nadzieję, że niedługo wrócę w z dłuższym postem.

Tymczasem zawsze możecie odwiedzić mnie na Instagramie.

Do zobaczenia!



Wednesday, 16 August 2017

the other half of sun

Do you ever wonder what if you were them... what if you were that woman, so happy, so self-confident, so successful in anything she touches. That man, fit, smiling, doing absolutely fascinating things for a lot of money not even getting out of his all-around-the-world home. Yes, it is always prettier, better and nicer on the other side...but do you really wanna go there? to the other side? Is it surely that good?

Let's just sit down on our pretty little asses and reconsider. They say that the grass is always greener on the other side but let's face it- we're on THE other side. On OUR half of SUN. Let it shine!

***
Zastanawiałaś się kiedyś jakby to było być na ich miejscu...jakbyś była tą kobietą, taką roześmianą, szczęśliwą, niezmiernie pewną siebie, obracającą w sukces wszystko wokół siebie. Tym mężczyzną, zgrabnym, uśmiechniętym i powabnym, zaangażowanym w same fantastyczne projekty i w dodatku otrzymującym za nie wynagrodzenie, bez wychodzenia z domu osadzonego gdziekolwiek na świecie. Tak, zawsze po drugiej stronie jest milej i lepiej...ale czy napewno chcesz właśnie tam być? Po tej drugiej stronie? Jaką masz pewność, że właśnie tam jest tak dobrze?

Może pora usiąść na kościstym tyłku i przemyśleć sytuację. Mówią, że trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie, ale spójrzmy prawdzie w oczy- to my jesteśmy po TEJ stronie. Po naszej stronie słońca. Niech lśni!







Friday, 28 July 2017

once upon a time

Once upon a time, when I was a little girl my father took me kayaking. It was beautiful hot summer. We were sleeping in tents bathing in rivers and lakes and having lots of fun. One day he wanted to show me something amazingly beautiful. We went for a walk and he shown me a meadow all covered in sunset light. And I thought Well-it's a meadow. Nothing I haven't seen before. What so special about it anyway? Dad explained me that it is not so common and there will soon be times when it won't be so easy to find such a precious treasure of nature. And of course I thought Yeah, right. I've travelled a lot since then but honestly I can tell you I haven't seen such a meadow since then.

Two days ago I was walking with my baby and guess what I found- a small substitute of a meadow. But I couldn't stop looking at it. I decided that I will photograph it this time. So I did- so you can enjoy it with me. 

Yesterday my son brought me field flowers. I don't know who was happier: me to receive them or he to give them to me. I look at them now and think how the world goes around... It's amazing don't you think?

Have a great weekend!

***

Kiedyś dawno, dawno temu, kiedy byłam małą dziewczynką Tata zabrał mnie na spływ kajakowy. To było piękne, gorące lato. Spaliśmy w namiotach, kapaliśmy się w rzekach i jeziorach. Bawiliśmy się wspaniale. Pewnego dnia Tata zabrał mnie na spacer by pokazać mi coś pięknego. Była to przepiękna łąka skąpana w promieniach zachodzącego słońca. Pomyślałam: OK, mamy łąkę. Łąka jak łąka-co w tym takiego nadzwyczajnego? Nic czego wcześniej nie widziałam. Tata wytłumaczył mi, że to wcale nie jest takie powszechne zjawisko, a niedługo zupełnie pewnie będzie należało do rzadkości. I naturalnie pomyśłam sobie: Aha, akurat. Powiem Wam, że wiele zwiedziłam ale nie pamiętam bym od tamtej chwili widziała podobną łąkę.

Zgadnijcie co znalazłam dwa dni temu spacerując z moim Maluszkiem. Małą namiastkę tamtej łąki. Nie mogłam przestać wpatrywać się w nią. Postanowiłam ją tym razem sfotografować- by cieszyć nią oko razem z Wami.

Wczoraj mój synek przyniósł mi do domu bukiet polnych kwiatów. Nie wiem kto był szczęśliwszy: on wręczajc mi kwiaty czy ja - obdarowywana. Teraz na nie spoglądam i myślę sobie jak wiele do nas życiu wraca... Niesamowite prawda?

Udanego weekendu!











Wednesday, 26 July 2017

stay decent

There's always sun after the rain. Light. Our life is based on decision making process we are all in. Sooner or later you make a decision which changes your life forever. And it may be a very trivial one with overwhelming consequences. That's life. The reality you live in depends on your choices no matter if  you describe them as your successes or mistakes. What is even more fascinating- after a while, when emotions already fall- your opinion on the matter may vary quite a lot. 

Nevertheless it is worth listening your inner gods and stay decent. Don't you think?

***
Po deszczu zza chmur zawsze wyłania się słońce. Światło. Nasze życie opiera się na podejmowanych przez nas decyzjach. Wcześniej czy później podejmujemy decyzję, która odmienia nasze życie. I może to być trywialny wybór z obezwładniającymi konsekwencjami. Życie. Rzeczywistość zależy od podejmowanych przez nas wyborów, bez względu na to czy określamy je mianem sukcesów, czy porażek. Co nawet bardziej fascynujące, po upływie pewnego czasu, kiedy emocje już opadną- nasza ocena podjętych kroków może się diametralnie zmienić.


Zawsze jednak warto pozostać sobie wiernym i być przyzwoitym- nie sądzicie?






Wednesday, 29 March 2017

tulips of spring

Three days ago I got a big bouquet of flowers from a good friend of mine. This tulips are simply amazing. Spring has come, definitely. I photographed them in colour but realized that they are incredibly beautiful in black and white. There is something magic about them.

Now I love them even more. Do you?

***

Trzy dni temu dostałam od przyjaciółki ogromny bukiet kwiatów. Te tulipany są niesamowite. Wiosna zdecydowanie nadeszła. Sfotografowałam je w kolorze ale doszłam do wniosku, że są one niezwykle piękne w czerni i bieli. Jest w nich coś magicznego.

Teraz uwielbiam je nawet bardziej. A Wy?



Sunday, 19 March 2017

this time of year



Autumn is my favourite part of year but right before spring comes I can enjoy my favourite rainy weather. So i did yesterday. It was wonderful. Grey, wet, windy and almost completly empty. I walked a bit until my camera was dripping wet. It was worth it. Silence in a big city is amazing. Only the raindrops keep fallin' on my head... ;)

Jesień jest zdecydowanie moją ulubioną porą roku, ale tuż przed nadejściem wiosny zdarzają się moje ulubione deszczowe dni, którymi mogę się cieszyć. Tak też było wczoraj – cudownie. Szaro, mokro, wietrznie i prawie zupełnie pusto. Spacerowałam aż mój aparat porządnie zmókł. Było warto. Cisza w wielkim mieście jest niesamowita. I tylko te krople spadające mi na głowę… ;)




 Happy Sunday everyone!

Friday, 18 December 2015

light me up, baby!

I love this time of year, when you don't have to drive to the city center to enjoy the christmas spirit. It's simply just around the corner. It doesn't matter where you are - just feel it!

***
Uwielbiam te porę roku, kiedy nie musisz zrywać się do centrum miasta by poczuć świąteczny nastrój. Wystarczy wyjść na spacer-święta czekają tuż za rogiem. Tak naprawdę nie ważne gdzie jesteś - poczuj to!






Thursday, 5 November 2015

finding peace and quiet

Two days ago I enjoyed a pleasent walk in the wilanów palace park. It always calm my nerves to see elderly, happy people, young and a bit older mothers delighted by the minute of silence and children, playing or (not always) behaving themselves during school trip.

Various people, seperate worlds, joint walk-good to have this moment in my mind.
Looking at it remind my we're not alone here-and that's a positive feeling, don't you think?

***
Dwa dni temu spacerowałam po przypałacowym parku w Wilanowie. Zawsze uspokaja mnie widok starszych, uśmiechnietych osób, młodych i starszych matek raczących się chwilą spokoju czy dzieci bawiących się lub (nie zawsze grzecznie) podążających za szkolną wycieczką.

Różni ludzie, odrębne światy, wspólny spacer-dobrze zapamiętać ten czas.
Patrząc na uchwycone chwile uzmysławiam sobie, że nie jestem sama, a to pozytywne doznanie, nie sądzicie?





Wednesday, 4 November 2015

walking with my baby

When walking with my baby I have (sometimes) a chance to squeze the day, especially by having the best waffles in Warsaw. It takes me two minutes to eat it but the joy of planning to have it and feeling happy after having devoured it is priceless.

This time having a picture of the waffle was....simply impossible!

***
Spacerując z dzieckiem mam (czasami) szansę na chwilę spokoju....i najlepsze gofry w Warszawie. Co prawda pożeram je w dwie minuty, ale czas spędzony na planowaniu tego występku i zmierzaniu do wyznaczonego celu jest bezcenny.

Tym razem uchwycenie gofra było...najzwyczajniej niemożliwe!



Tuesday, 3 November 2015

time goes by so quickly

Time is quicker and much smarter then we all think. It let us froze beautiful moments in time....and when we don't pay enough attention speeds unexpectadly. One day we realize that the best is already behind us...or maybe not? Maybe there's a time to stop and think - the best is yet to come... you decide.

Let those pictures remind you that.

***
Czas jest znacznie szybszy i mądrzejszy niż mogłoby nam się wydawać. Pozwala nam uchwycić piękne chwile i emocję. Tymczasem, kiedy nie zwracamy na niego uwagi - niepostrzeżenie przyspiesza. Pewnego dnia orientujemy się, że tak wiele już minęło...a może jeszcze nie?  Może jest jeszcze czas by się zatrzymać i pomyśleć - najlepsze przed nami...sami zdecydujcie.

Niech poniższe fotografie przypominają nam o tym.